Pisaniem interesowałam się od dziecka.
Po tym jak zrezygnowałam z bycia sprzątaczką, która zamiata rano
chodniki, zdecydowałam się na karierę pisarską. Po książce o komarach, w której
opisywałam nocne boje mojej rodziny zakończone rozkwaszeniem komara
na ścianie poduszką, przyszła kolej na pamiętniki. Pisałam je przez całą
podstawówkę i z dużymi przerwami w liceum. Pierwsze są beznadziejne i nudne,
środkowych nie da się czytać ze względu na zawarte w nich opisy moich historii
miłosnych i żałosnych wzdychań, a ostatnie zalatują już dowcipem i są całkiem
sympatyczne.
Moje zapędy literacko – artystyczne kilka razy stawały w szranki z zapędami ekonomicznymi i jak na razie zawsze przegrywały. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Wiem, że stara tęsknota zawsze powracała.
Chodziłam na dwa kursy
kreatywnego pisania, które dały mi kopa. Niektórzy nie byli fanami mojego
talentu, ale inni porównywali mnie do Tołstoja. Ja sama Tołstoja nie czytałam nigdy, ale jestem zwolenniczką tych drugich :) Powiedziano mi nawet: „Znajdź
sponsora i pisz”. Nie znalazłam sponsora. Nie pisałam. Praca zawsze była
wymówką. Mojej rozpoczętej powieści nie skończyłam, a co gorsza przestałam
nawet czytać powieści. Skupiłam się na książkach psychologicznych, dotyczących rozwoju
osobistego i duchowego (medytacja itp.) no i o dzieciach. Dzięki temu uspokoiłam
się, wyciszyłam, ale też straciłam zapał do pisania, a przynajmniej do pisania
powieści. Ciągłe konflikty wewnętrzne, rozdzierające emocje - to było coś, co
napędzało mnie do tworzenia interesującego bohatera, który wziąłby trochę tego
mojego bałaganu na siebie. Problem polega na tym, że przestałam chcieć taka
być. Już mnie nie pociąga rozchwianie emocjonalne, rzucanie się po skrajnościach.
A taki ma być bohater literacki dzisiaj. Ja tymczasem zaczęłam ciążyć w drugą
stronę. Podoba mi się ład, harmonia, cisza.
Czy to przeszkadza w napisaniu
powieści? Nie wiem. Pewnie nie. Ale wydaje mi się, że moja nowa strona jest jeszcze
na tyle słaba, że boję się ją podkopać. Może potrzebuję jeszcze czasu. Może to
tylko kolejna wymówka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz