piątek, 6 września 2013

Witam!!


Witam przede wszystkim siebie, bo nikogo innego tu nie ma :)

W tym pierwszym poście chciałam pogratulować sobie założenia bloga. Z myślą o tym nosiłam się (jak wynika ze starych notatek) już 15 miesięcy. No i bach! Dziś nagle jest. A to wszystko dzięki mojemu Dziecięciu, które w swej doskonałości spało aż 55 minut. Dzięki Ci Dziecię!

Skoro już mowa o Dziecięciu (Panu Dzidziusiu, czyli Mr Dź), to wspomnę i o nazwie bloga. Zastanawiałam się nad nią długo i nie miałam żadnych pomysłów, aż nagle w trakcie jednego z niekończących się karmień na początku życia Mr Dź po prostu pojawiła się w mojej głowie. Generalnie ma się ona nijak do treści, jakie zamierzam tu zamieszczać.

Jeśli chodzi o tytułowy Cyc (nie przez pomyłkę piszę z wielkiej litery), to nie jest to słowo w żadnym razie wulgarne czy też nieeleganckie. Cyc jest dla mnie bóstwem, mlecznym bóstwem, które obficie udziela swych łask i umożliwia wzrost nowemu życiu. Jest też źródłem wszelkiego natchnienia, siły i matką - opiekunką. Dlatego wybrałam go na swój symbol - z całym szacunkiem, wdzięcznością i sympatią.
Oto moja wizja (z użyciem najprostszych narzędzi):



No, to pierwsze koty za płoty.

Dobranoc Kasiu. Miłych snów.


1 komentarz: